Na podłodze leżała zakrwawiona Mia przygnieciona przez tego dupka Avana. Myślałem, że go zaraz zabiję. Rzuciłem się na niego i zepchnąłem go z dziewczyny, ten jednak wyją nóż i próbował mnie zadźgać. Był kompletnie pijany. Mia zerwała się na równe nogi i zaatakowała chłopaka od tyłu.
-Nie wtrącaj się!!!-uderzył ją pięścią w twarz
-Nie dotykaj jej!-rozkazałem stając między M, a tym ciulem.
Jakimś sposobem go obezwładniłem i po chwili to ja trzymałem nóż w ręce.
-Mia dasz rade zadzwonić po policje.-zwróciłem się do siedzącej pod ścianą dziewczyny.
-Zrobiłam to parę minut temu.-uśmiechnęła się blado
-Świetnie!!!-pochwaliłem ją odwzajemniając uśmiech.
Avan leżał przyciśnięty do podłogi.
-Pożałujesz tego.-jeszcze mocniej wcisnąłem go w podłogę.-Wiesz, że teraz grozi ci co najmniej rok, potrzebne ci to było?
Wybełkotał coś co brzmiało jak "Zabije cię!" czy jakoś tak. Usłyszałem syreny policyjne, a po chwili do domu wtargnęło czterech uzbrojonych policjantów.
-Będziemy musieli z państwem porozmawiać.-powiedział jeden zakładając kajdanki Avanowi.
-Oczywiście panie władzo.-odpowiedziałem grzecznie co najwyraźniej rozbawiło Mię.
-Proszę poczekać w salonie.-policjant wyszedł na zewnątrz z zakajdankowanym
Złapałem Mię za pas i poszliśmy do salonu. Usiadłem a dziewczyna opadała obok mnie.
-Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna.-zaczęła
-Nie ma o czym mówić, mógł ci zrobić krzywdę. Nic ci nie jest?
-Trochę mnie głowa i noga boli.-z tyłu głowy miała rozcięcie a na nodze jakieś zadrapania.
-Musimy pojechać na pogotowie.-oznajmiłem
-Nie, nie trzeba.- miała przestraszoną minę.
-Boisz się.-spytałem
-Troszkę.-przyznała
-Nie ma czego, zrobią ci pewnie kontrole.
-Skoro tak mówisz.- w oczach nadal miała strach ale widać było, że starała się to ukryć.
-Witam. Jestem starszy komendant Smith.-powiedział męszczyzna wchodzący do pokoju.
-Dzień dobry, czy ta kontrola mogła by odbyć się dość szybko, muszę z nią pojechać do szpitala.-poprosiłem.
-Nie ma sprawy Harry.-zdziwiłem się gdy zwrócił się do mnie po imieniu.-Córka Directionerka.-wyjaśnił widząc moją minę.
-No tak.-zaśmiałem się
-Dobrze, to mogą mi państwo opowiedzieć co się tu stało.-Mia opowiedziała wszystko, a ja tylko wtrącałem czasami co nie co.
Myślę, że mogę już państwa puścić, rozprawy w sądzie nie będzie gdyż wyjaśnienia są dobre. Proszę ją tylko szybko zabrać do szpitala i mała prośba...-zawahał się Smith
-Tak?-zachęciłem go
-Mógłbym dostać autograf dla córki?- spytał niepewnie
-Oczywiście. uśmiechnąłem się po czym podpisałem karteczkę podaną przez policjanta.
Dałem autograf i poszedłem z Mią w kierunku samochodu. W szpitalu byliśmy po 15 minutach i odrazu pokierowaliśmy się do pierwszej pomocy medycznej. Pielęgnirka najpierw przemyła rany na nodze a potem zabrała się za głowę. Cały czas trzymałem ją za rękę co chyba jej pomogło.Po wyjściu ze szpitala zaproponowałem ,żebyśmy poszli do jej domu aby się przebrała, a potem pojedziemy na kolację. Zgodziła się. Po 30 minutach siedzieliśmy w zacisznej restauracji. Zjedliśmy zamówione jedzenie.
-Mia. Od dawna zbieram się, żeby ci to powiedzieć.-wziąłem powietrze w płuca i zacząłem mówić.-Wiem, że nie znamy się za długo ale... Ale wiem też, że jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało, Kocham się najbardziej na świecie...-nie dała mi dokończyć, ponieważ złączyła nasze usta w pocałunku.
Odwzajemniłem to, oderwaliśmy się od siebie.
-Czyli się zgadzasz?-spytałem z nadzieją w głosie.
-TAK!-uśmiechnęła się
Wyciągnąłem z kieszeni pudełko ,w którym był naszyjnik z połowem słowa "LOVE", drugą połowę miałem ja.Pocałowałem ją subtelnie i postanowiliśmy iść do mnie powiedzieć chłopakom o naszym związku. Na miejscu byliśmy po 20 minutach. Weszliśmy do środka bez pukania co było błędem, gdyż Niall leżał na Louisie w samych bokserkach próbując zabrać mu jedzenie. Zayn i Liam patrzyli tylko na nich załamując się. Odchrząknąłem i zwróciłem uwagę żarłoka aby pan marchewka mógł go zrzucił z siebie. Zrobił to po czym wyrzucił kanapkę Nialla przez balkon. Blondyn zdenerwował się i pobiegł do swojego pokoju po drodze rzucając z ironią krótkie "Dzięki.".
-No i będę musiał go przepraszać.-powiedział Louis-A tak w ogóle to cześć kochani.-przywitał się z nami.
-Hej Lou.-odparła Mia uśmiechając się do chłopaka
-Co was tu sprowadza?-spytał
Wymieniłam z Hazzą porozumiewawcze spojrzenie po czym podnieśliśmy nasze splecione dłonie.Chłopaki uśmiechnęli się i pogratulowali nam. Chwilę pogadaliśmy z chłopakami o tym co będziemy robić w ostatni miesiąc wakacji. Potem poszliśmy na ogród.
***oczami Mii***
-Kocham Cię.-wyszeptał Harry gdy staliśmy na tarasie
-Ja Ciebie też- Uśmiechnęłam się i pocałowałam go, odwzajemnił to.
Nie mogę uwierzyć, że jesteśmy razem. Chłopak z moich marzeń godzinę temu spytał czy będę jego dziewczynom, Boże!!! Nie mogę się ogarnąć!!!
-Nie zaraz poczekaj, Mia ogarnij się on jest zwykłym chłopakiem ze zwykłymi problemami.-starałam się opanować powtarzając sobie w myśli to zdanie.
Nie wiem ile tak staliśmy, ale gdy otworzyłam oczy panował półmrok. Spojrzałam na zegarek na mojej ręce, który pokazywał godzinę 21:10.
-Ojej, będę się zbierać, jest już późno.-Powiedziałam do Hazzy
-Odprowadze cię.-uśmiechnął się słodko po czym powendrowaliśmy do drzwi. Pożegnałam się jeszcze tylko z chłopakami i wyszliśmy z domu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz